Pruderia - zahamowanie, fałszywy wstyd. .
- Chyba nie myślisz, że coś im się stało, co? - szepnęła Hermiona. Malfoy mnie nie obchodzi, ale jeśli coś się stało Neville'owi... To przez nas znalazł się tutaj. Minuty wlokły się jedna za drugą. Teraz słuch im się wyostrzył i słyszeli każde westchnienie wiatru, każdy trzask gałązki. Co się dzieje? Gdzie są inni?W końcu głośny łoskot obwieścił powrót Hagrida. Za nim szli Malfoy, Neville i Kieł. Hagrid był wściekły. Okazało się, że to Malfoy zakradł się za Neville'a i dla żartu złapał go nagle za szyję. Neville ze strachu wystrzelił czerwone iskry.. Filozoficznym, chociaż nasze rozmowy miały taki właśnie. - Co zrobić - wzdycha z prawdziwym żalem Jaśko - Pan Bóg czasem głuchy na oba uszy. Bo ja już na okręcie, jakem z Hamburga odbijał, modliłem się o śmierć dla niego - rozkłada bezradnie ręce, dając tym gestem do zrozumienia, że nie wszystkie wyroki boskie można pojąć ludzkim rozumem.. - Któż to wie. On jest mistrzem Vanza. - Moja droga.. Wykorzystywany przez zdecydowaną większość programów.. A tam w jadalni zasiedli za stołem. - Ha, to i racja. Młody człowiek nie powinien robić tego. Jakbym ja miał twoich trzydzieści lat - ha! - człowieku! Wszystko moje, co przede mną, aż by klekotało... A teraz jedna szpilka do krawata może ciebie postawić na nogi. - Nic nie rozumiem z waszego gadania.. - Jestem typowym proletariuszem. Mój ojciec był komisarzem w Armii Czerwonej, jego ręce zostały splamione krwią podczas wojny domowej. Matka była prostą chłopką. Ja sam jestem teraz człowiekiem wierzącym i uważam się za monarchistę. W wywiadzie powiedział, że wydobył z ziemi trzy czaszki. Pokazał ich fotografie oraz zdjęcia przedstawiające rozkopany grób, po czym dodał, że odnalezienie go zajęło mu trzy lata.. - Kolejno, pokojami - powiedział Wiesio. - Ja nie!. Choroba, która lady Magdalenę w pełni młodości strąciła do grobu, pozostawiła, jak to zazwyczaj się zdarza we wszystkich chorobach czysto kataleptycznego pochodzenia, słaby, niby na drwinę, rumieniec na piersi i na twarzy oraz udzieliła wargom tego dwuznacznego i drętwego uśmiechu, który przeraża, gdy przynależy śmierci. Zasunęliśmy wieko i zabiliśmy je, po czym zamknąwszy drzwi żelazne, wróciliśmy znużeni do wyżej położonych komnat, gdzie nie mniejsza panowała melancholia..